Impreza zaczęła się dziś wyjątkowo wcześnie, mimo że nie planowana. Bartek umówiony ze znajomymi już na 16, do pobliskiego baru bawił się znakomicie. To znaczy bar musieli w końcu zmienić, a głosowanie wypadło na „Zamojski dworek”, starą dyskotekę w której od roku nikt go nie widział. A dziś po kilku półlitrowych piwach siedzieli na tarasie, najlepszym miejscu w całej dyskotece. A to ze względu na widok który się roztaczał jeśli się tylko spojrzało w dół.

A było na co patrzeć, jako że na dyskotekę dwa razy w tygodniu zjeżdżali się ludzie z okolicznych wiosek. Antek na zmianę z Wieśkiem kursowali pomiędzy barem a naszą miejscówką znosząc kolejne niemożliwe do pochłonięcia ilości alkoholu.  Bartek natomiast siedział i popijał piwko patrząc wciąż na dół. W którymś momencie Antek nie wytrzymał i spytał:

– I cóż tam widzisz ciekawego ? wcale nas nie słuchasz!

– patrzcie na to cudo tam, wskazał wyłaniające się ciało z dymu. A potem powiedział, – nie słucham bo już chyba dziś wszystko słyszałem, Ty wciąż rozpamiętujesz związek z Baśką a Wiesiek tylko kiwa głową i donosi alkohol. A patrzcie na dół, co tam za słodycz się kręci, może zatańczycie i trochę wytrzeźwiejecie nim będziemy musieli opuścić ten przybytek rozpusty.

– Hmm, ja ją chyba skądś znam, spójrz Wiesiek co się naszemu samotnemu koledze spodobało.

– Ta ? Ta w białej bluzce ? Czarna mini i białe kozaki ? Ja ją znam, patrząc na Bartka uśmiechnął się triumfalnie po czym się skrzywił.

– Zapomnij, najbardziej niedostępna sztuka chyba w całej dyskotece. Pracuje w osiedlowym sklepiku.

– Jak ma na imię ? spytał Bartek.

– Nie mam pojęcia – ja tam tylko zakupy robię, chyba mają najlepszy chleb w okolicy, uśmiechnął się szeroko.

– A jak chcecie tu siedzieć to siedźcie, ja tam idę sprawdzić jak bardzo ona jest niedostępna. Po czym wstał i ruszył dziarsko w kierunku parkietu.

 

Widział jak patrzeli na niego z góry śmiejąc się i popijając piwko, liczyli że szybko dostanie kosza i wróci do nich utopić smutki w kolejnym piwie.  Ale czuł już że jeszcze jedno, a nie tylko nie będzie w stanie do niej podejść, ale nawet się wysłowić. Spojrzał na to jak się ruszała, jak jej długie ciemne włosy falują wraz z jej ciałem w rytm muzyki techno. Jej ciało w wielkim obłoku dymu wydobywającego się z dymnicy i przetkanego laserowymi zielonymi promieniami wyglądało jak jakaś mara. Chwilami rozpływając się by za chwilę pojawić się znowu. Muzyka dudniła mu ostro w uszach, ciężkie męczące brzmienie od którego się już dawno odzwyczaił.  Podszedł do niej z tyłu i spróbował złapać jej rytm. Spojrzała na niego, uśmiechnięta od ucha do ucha, po czym wróciła do tańca czując jego oddech za sobą. Chyba jej nie przeszkadzam, zdążył pomyśleć nim oddał się we władanie dudniących rytmów. Na początku ciężko szło ale już po chwili muzyka i stroboskopowe światło zrobiły swoje.

Tańcząc czuł jak alkohol powoli, jak by z oporami opuszcza jego ciało. Czuł jak jej ciało ociera się o niego, jak stara się nadążyć za jej zmysłowymi ruchami, tak pełnymi rytmu rozbrzmiewającej muzyki. Nie wiedział jakich używa perfum, ale czuł jej delikatny acz natarczywy zapach opływający jego ciało. Tańczyli zdawało mu się już tak od godziny gdy nagle odwróciła się i z szerokim uśmiechem  powiedziała:

– zbliża się 4 więc koniec tańczenia, zaraz będą wolne leciały a tych nie toleruję. Poza tym śmierdzisz piwem, jak sama jakiegoś nie wypiję będziemy musieli przerwać tą ledwo napoczętą znajomość.

Wskazał jej bar i puścił ją przodem. Zbyt wielu słów sytuacja nie wymagała a dudniąca muzyka sprawiała że by coś zrozumieć trzeba było albo krzyczeć albo się do siebie przytulić. A na to on nie był jeszcze gotowy. Przy barze jako że było nieco ciszej spytał:

– co Ci zamówić ?

– Piwo z wódką – jak to się nazywa ? łódź podwodna czy jakoś tak.

Zamówiłem co chciała  i dla siebie piwo. Jakież było moje zdziwienie gdy nie minęło 5 minut a ona skończyła i oznajmiła że wychodzi. Ponieważ sam miałem jeszcze ponad pół zrobiłem wielkiego łyka po czym udałem się za moim demonem w przebraniu anioła do wyjścia.

– To jak do Ciebie trafimy ? masz auto czy z buta? – spytała robiąc wielkie oczy.

– Hmm, mieszkam tuż za rogiem, możemy się przejść kawałek.

– Tam wskazała w kierunku przeciwnym do mojego, jednakże niecałe 50 metrów.

– Nie, zaśmiałem się i pokazałem w przeciwną stronę. – Chodź, to nie daleko.

Drogą opatulona przebierała tymi swoimi długimi nogami tak szybko, że ledwie za nią nadążał.

– Gdzie tak lecisz spytał ?

– Szedłeś kiedyś w kozaczkach i miniówce nocą ? – odpowiedziała pytaniem na pytanie ?

– Nie odpowiedział śmiejąc się.

Z diabelski błyskiem w oku powiedziała – gdybyś szedł, nigdy byś nie spytał. Gdy tylko doszliśmy zrzuciła płaszcz i rozsiadła się na kanapie.

– Więc tak sobie mieszkasz, całkiem nie brzydko powiedziała potem wskazała na miejsce obok siebie na kanapie.  – Nie mamy wiele czasu, za 2 godziny muszę być w domu.

 

Nie wnikając w szczegóły ledwie usiadł gdy rzuciła się na niego i przywarła ustami do jego ust. Agresywnie działając językiem i błądząc rękoma po  jego ciele, sprawiła że cały plan który układał od wyjścia z dyskoteki rozleciał się z hukiem. Ale że wszystko zmierzało w kierunku w którym miało zmierzać nie przyszło mu do głowy by zaprotestować. Gdy zabłądził ręką w okolice jej ud, a ona nie zareagowała, nabrałem odwagi. Tarmosząc jej małe, ale nabrzmiałe piersi, a drugą ręką błądząc po jej pośladkach czuł jak napięcie rośnie. Gdy zaczęła się zsuwać niżej zdał sobie sprawę z tego co zaraz zrobi. Miał wielką nadzieję że to będzie to.

Powoli rozpinała dżinsy, patrząc ciągle na niego. Gdy w chwilę później wziął głęboki świszczący oddech zdał sobie sprawę że wstrzymał oddech w oczekiwaniu tego co się będzie działo. Usłyszał jej cichy chichot a potem wzięła jego penisa w rękę i poruszyła. Góra dół, góra dół, czuł jak jego nabrzmiały penis pulsuje. Musiałą zauważyć co się z nim dzieje bo wzięła go w usta i zaczęła gwałtownie ssać, lizać i wciąż sobie pomagała ręką, góra dół, góra dół. Żadna ilość alkoholu by nie powstrzymała tego co nadchodziło. A ona jak by wiedziała, ssała by nadeszło, nie przerywając w trakcie. Gdy skończyłem wstała i spytała:

– a łazienka gdzie ?

– tu, za rogiem, pierwsze drzwi na prawo.

Nie wiedział co myśleć. Ale gdy wróciła położyła się obok, patrzyła na niego tymi wielkimi roziskrzonymi oczami w których gdzieś tam na samym końcu w ciąż czaiły się diabelskie ogniki.

I tak leżeliśmy czas jakiś. Ile, nie wiem. Gdy się przebudziłem jej już nie było. Przez chwilę nawet pomyślałem że mi się to śniło. Pijackie majaki, chyba tak skoro nawet imienia nie pamiętałem. Czy ten majak miał jakieś imię ? Zastanawiał się wlokąc się do łazienki. Ten kac… miał wrażenie że łeb mu pęknie. Jakież było jego zdziwienie gdy na lustrze czerwoną szminką napisano:

Anna – 33233453445 Zadzwoń kochasiu.

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 5.3/10 (8 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: -1 (from 3 votes)
Anna, 5.3 out of 10 based on 8 ratings